Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Gwiazdy nad Afryką - Ilona Maria Hilliges

Tak, jak napisałam przedwczoraj, "Gwiazdy nad Afryką" to solidna powieść historyczno-obyczajowa. Niedawno przy okazji innej książki podzieliłam sobie książki historyczne na te, w których autorzy wrzucają czytalnika "na głęboką wodę", zakładając znajomość epoki i te, gdzie czytelnik jest wprowadzany w opisywaną epokę tak, że może się przy okazji czegoś dowiedzieć. Powieść Ilony Marii Hilliges należy na szczęście do tego drugiego rodzaju.

Rzecz dzieje się w roku 1907, a bohaterką jest młodziutka niemiecka lekarka świeżo po studiach w Zurychu (w Niemczech w tamtych czasach kobiety nie mogły jeszcze studiować).Doktor Amelia Freyer, berlińska sierota adoptowana przez zamożne małżeństwo i wychowana na afrykańskiej plantacji, wraca do Afryki Wschodniej, żeby założyć tam szpital. W podróży poznaje jednak ludzi, którzy wpłyną na zmianę tych planów, i tak oto Amelia wyruszy z rodzinnej plantacji nad jezioro Tanganika, żeby badać i leczyć chorych na śpiączkę afrykańską.

Amelia przez cały czas zmaga się z uprzedzeniami - tymi, jakie mężczyźni lekarze żywią w stosunku do niej, lekceważąc jej autorytet i kompetencje na każdym kroku i utrudniając jej pracę swoją postawą, a także z uprzedzeniami kolonizatorów w stosunku do miejscowej ludności, którą traktują jak jak gorszy gatunek człowieka, materiał do eksperymentów i tanią siłę roboczą. Członkowie niemieckiej wyprawy wręcz przypominają nazistów w swojej pogardzie dla Innych i rasistowskiej postawie. Tymczasem Amelia dzięki znajomości Afryki i otwartości umysłu zyskuje zaufanie afrykańskiego uzdrowiciela, nawiązuje przyjaźnie z podobnymi do niej członkami wyprawy, zdobywa uznanie niechętnych i ostatecznie udaje jej się osiągnąć cel, choć nie bez przeszkód.

Jest tu rozbudowany wątek romansowy, ale najciekawsza jest oczywiście medycyna. Chyba każdy, kto czytał "W pustyni i w puszczy" (czyli każdy Polak powyżej V klasy :) ) czytał o śpiączce wywoływanej przez muchy tse-tse, tematyka jest więc lekko oswojona ale nie mniej fascynująca. Fascynujące są dawne próby pokonania tej choroby (a przy okazji innych, jak syfilis) i badania nad jej rozprzestrzenianiem. Śpiączka nie jest jednak jedynym medycznym zagadnieniem, gdyż bohaterów trapią też inne choroby, w owych czasach nieuleczalne bądź niosące ze sobą ogromne ryzyko. Najciekawszy jest jednak wątek tradycyjnej medycyny afrykańskiej, głęboko powiązanej z religią, którą mamy okazję poznać w momencie, gdy Amelia walczy z chorobą zagrażającą jej życiu.

Opisywana Afryka żyje, zmieniające się krajobrazy i ludzie są namalowane tak barwnie, że ożywają pod wzrokiem czytelnika. Jedno mnie tylko męczyło, coś, co męczy mnie zawsze gdy czytam powieści historyczne napisane obecnie. Otóż postać Amelii jest tak postępowa, feministyczna i otwarta na odmienne kultury, że na swoje czasy aż troszkę niewiarygodna. Łatwiej było mi uwierzyć w bezmyślne okrucieństwo i pogardę doktora Klemma, w instrumentalne traktowanie rdzennych mieszkańców przez kupca Messingnagela, w niechęć berlińskich lekarzy do młodziutkiej koleżanki po fachu niż w słuszne, postępowe i... tak bardzo XXI-wieczne poglądy Amelii. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że postęp nie przyszedł znikąd, że i w epoce kolonizacji musiały trafiać się jednostki światłe, nowoczesne i otwarte, inaczej postępu nigdy by nie było, a jednak bardziej wierzyłabym młodej lekarce, gdyby miała jakieś brzydkie rysy na charakterze i przezwyciężyła je dopiero dzięki trudnym przejściom. Jednym słowem - Amelia jest w zasadzie od początku ucieleśnieniem pewnej słusznej postawy, a za takimi bohaterami nie przepadam. (to samo na razie dotyczy powieści Emmy Donoghue, gdzie występuje wiktoriańska bojowniczka o prawa kobiet, ale ta przynajmniej ma ciasne, purytańskie i odpowiednie do epoki zapatrywania na małżeństwo).

Mimo to książka jest wciągająca, czyta się doskonale (to jedna z tych lektur, przy których "zapomina się o otaczającym świecie"). Widać, że autorka zna Afrykę (mieszkała tam przez wiele lat), a medycyna nie jest potraktowana jako pretekst do przygody.

poniedziałek, 09 kwietnia 2012, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli