Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Smuga krwi - Johan Theorin

Choć kryminału jako gatunku nie lubię, nawet tego współczesnego, z bogatym tłem obyczajowym i społecznym, jest jeden autor wyjątkowy, na którego książki czekam z niecierpliwością, a później pochłaniam i żałuję, że nas nie rozpieszcza, wydając tak rzadko. Może zresztą to lepiej - pisanie wielotomowych cykli w tempie produkcyjniaka i z zachowaniem równego poziomu chyba niewielu się udaje, a Theorin co rok-dwa lata zapewnia solidną porcję dobrej, barwnej, zmuszającej do myślenia prozy.

Czy to zasługa charakterystycznego, ponurego krajobrazu Olandii, w którym rozgrywa się akcja już trzeciej powieści z cyklu, czy umiejętnego splatania przeszłości z teraźniejszością, czy może bohaterów, z których każdy ma osobną, godną uwagi historię - nie wiem, wiem, że dla mnie cykl olandzki wybija się ponad wszystko inne, co serwują nam wydawcy kryminałów.

Chociaż, dodam z niejaką przykrością, "Smuga krwi" jest według mnie częścią najsłabszą, "Nocnej Zamieci" nie dorównuje (co już napisała przede mną chyba Chiara76).

Wszystkie części cyklu spaja postać Gerlofa, emerytowanego marynarza, który dożywa swoich dni w domu opieki. W "Smudze krwi" Gerlof postanawia wrócić do swojego dawnego domu, skąd, siedząc w fotelu i czytając dzienniki swojej zmarłej żony, obserwuje wydarzenia, żeby na koniec jak zwykle odegrać w nich decydującą rolę.

Główną rolę odgrywa jednak rodzina niedawno przybyła na wyspę, lecz związana z nią od wielu lat. Per, samotny ojciec nastoletnich bliźniaków, wprowadza się do domu nieżyjącego stryja przy kamieniołomie. Do zbudowanych obok nowych domów przybywają bogaci mieszkańcy stałego lądu, w tym toksyczne i nieszczęśliwe małżeństwo, Vendela i Max. On pisze poradniki, ona od lat interesuje się dawnymi legendami o elfach. Jak się okazuje, i jej przeszłość wiąże się z tym miejscem. Per musi zająć się swoim ojcem, kiedyś rekinem pornobiznesu, teraz niedołężnym starcem po udarze, którego ktoś usiłuje zabić. Dodajmy do tego legendę o bitwie elfów z trollami, po której pozostała tytułowa "smuga krwi" w kamieniołomie, smutną i traumatyczną przeszłość wszystkich bohaterów i mamy typową theorinowską mieszankę wybuchową - 500 stron, które przewraca się z zapartym tchem, długo w noc, nawet nie po to, żeby wiedzieć "kto zabił", ale żeby nie opuszczać tej tajemniczej wyspy.

Ojcowie odgrywają w tej książce ważną rolę, ojcowie troskliwi jak Per, zmagający się z chorobą córki i ojcowie zupełnie niedbali jak Jerry. Grzechy ojców mszczą się na synach, a smuga krwi znaczy kolejne pokolenia. Wyspa nie wypuszcza łatwo tych, których kiedyś naznaczyła.

Dlaczego jednak ta część wydała mi się najsłabsza? Może dlatego, że Olandia wiosną traci trochę groźny, niszczycielski pazur i melancholijny nastrój.  Może jednak dlatego, że w tej części za bardzo podkreślony jest "temat społeczny" czyli przemysł porno, opisany w stylu "dziennikarskim", którego u pisarzy nie lubię. Osobiście zawsze wolę trudne jednostkowe wybory wynikające z dawnych traum, od opisu szerszych zjawisk społecznych, nawet jeżeli są reprezentowane przez jednostki. Moim, bardzo subiektywnym zdaniem, ten wątek jest najsłabszą częścią książki, i, choć bez niego nie byłaby ona wcale kryminałem, najchętniej pominęłabym go przy czytaniu, bo autor zupełnie nie zainteresował mnie losem modeli i fotografów Jerry'ego, wydawali mi się jednowymiarowi. Choć oczywiście pomysł, żeby ważnym świadkiem wydarzeń uczynić starca po udarze, bełkoczącego pojedyncze słowa, jest znakomity.

Mimo powyższych zastrzeżeń jest to książka nadal bardzo dobra, choć nie będzie moją ulubioną częścią cyklu. Dalej natomiast będę niecierpliwie czekać na kolejne książki autora. Przy okazji - te koszmarne, zdaniem wielu, okładki serii zaczęły mi się podobać, tak konsekwentnie są utrzymane w przerysowanej konwencji retro :)

---

PS Skuszona świetną propozycją - "pracą marzeń" - chwilowo wyrzuciłam się z kieratu, od końca kwietnia, co oznacza albo: więcej czasu na czytanie i mniej na pisanie od maja (dłuższy dojazd i dłuższe godziny pracy), albo: mniej czasu na czytanie a więcej na pisanie (w opcji: praca zdalna). Opcja niedługo się wyjaśni, mam nadzieję.

 

 

niedziela, 15 kwietnia 2012, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
dachauka
2012/04/15 18:36:12
A mnie "Smuga krwi" bardzo się podobała, bardziej, niż "Zamieć"... Theorin świetnie piszę, cudownie kreuje powieściową rzeczywistość i jest mistrzem nastroju, to prawda. Wyróżnia się pośrodku zalewu skandynawskiej sieczki...
-
anaman
2012/04/15 18:38:59
Nie czytałam żadnej z części, właśnie przez te koszmarne okładki! Może się przemogę i przeczytam, skoro nawet Tobie, nie-wielbicielce kryminalnego gatunku ta seria się podoba :-)
-
bookfa
2012/04/15 23:44:13
Nic dodać, nic ująć ;) Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś oprócz opinii o okładce, którą konsekwentnie uważam za KOSZMARNĄ.
-
2012/04/16 22:55:40
tak tak, ja uważam, że nie dorównuje "Nocnej zamieci". Okładki uważam za paskudne i w tym przekonaniu trwać będę;) z każdą kolejną utrwalam się w przekonaniu, jak wiele można popsuć i z kolei dodać książce, właśnie przez szatę graficzną.
-
tommyknocker
2012/04/17 19:23:29
Jestem przed lekturą. Najbardziej podobała mi się "Nocna zamieć".
-
mdl2
2012/04/17 20:47:45
Dachauko zgadzam się z Tobą - zdecydowanie się wyróżnia.
Anaman, przeczytaj, w środku jest naprawdę o wiele lepiej niż na okładce :)

Bookfo, Chiaro, raz uff, udało mi się raz w życiu dobrze zapamiętać gdzie coś przeczytałam :) dwa, dla mnie te okładki osiągnęły ten etap kiedy paskudne staje się urocze :)

Tommyknocker, to ciekawa jestem, co powiesz o "Smudze", czy zgodzisz się z Chiarą i ze mną czy raczej nie.
-
2012/04/18 00:54:16
Tak ciekawie się złożyło, że w tym samym czasie zamieściliśmy noty o Theorinie (co prawda o różnych książkach). Ale chyba po raz pierwszy mieliśmy różne opinie na temat tego samego autora. Zawsze musi być ten pierwszy raz.
-
mdl2
2012/04/18 07:17:54
Dijkstra-jg, naprawdę pierwszy raz? Nie przypuszczałam, że do tej pory byliśmy aż tak zgodni :) Ale rzeczywiście, jeśli wolisz nurt mankellowski, to tu się różnimy, bo mnie zdecydowanie bardziej pociąga theorinowski element grozy, niesamowitości, tajemnicze "stukoty za ścianą" niż samo śledztwo.
-
izabella_g
2012/04/19 11:06:00
Czytałam opinię Djiksty. I tak jak chyba też wolę Nesbo od Theorina, to Mankell jak na mój gust za bardzo ostatnio politykuje. Już drugą z kolei książkę zamykam z niesmakiem. Pozdrowienia.
-
2012/04/20 00:51:50
mdl2 - nie za dużo czytaliśmy wspólnie, ale np. sceptycyzm wobec Wolności Franzena raczej nas wyróżnia z potoku gromkich pochwał, zwłaszcza zawodowych krytyków.
izabela_g - przezornie nie czytałem ostatnich książek Mankella i ciągle mam w pamięci te stare dobre. Nesbo to dla mnie odkrycie nowe - mam coś refleks szachisty korespondencyjnego, ale lepiej późno niż wcale.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli