Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Apartment 16 - Adam Nevill

Tak, to było do przewidzenia, że mając zaczęte 4 książki, w tym 3 dobre i jedną będącą przede wszystkim czasozapychaczem, przeczytam oczywiście tę czwartą, ponieważ w odróżnieniu od reszty nie wymaga myślenia, skupienia, czasu, intelektu ani niczego innego, poza znajomością angielskiego.

Kto przegrał z Nevillem? Iwasiów, Varga i Springer. Ale przy tej koszmarnej pogodzie, nie wiadomo dlaczego z uporem maniaka nazywanej "piękną", nie należało się spodziewać niczego innego.

Stwierdziłam zresztą, że jeśli już mam czytać sieczkę, to będę czytać horrory, bo one przynajmniej niczego nie udają. Nie próbują, jak kryminały, nadymać się i udawać ważnej literatury podnoszącej doniosłe problemy i demaskującej ukryte prawdy. Nikt nie pisze im na okładkach, że są arcydziełami, wydarzeniami literackimi ani olśniewającymi debiutami, bo wiadomo, że nikt się na to nie nabierze. Dostarczają rozrywki, może trochę perwersyjnej, podszytej strachem i wyobraźnią, i tyle. A poza tym kryminały piszą i czytają wszyscy a horrory niekoniecznie :)

No więc mamy kolejny klimatyczny horror brytyjski. Rzecz dzieje się w ekskluzywnym apartamentowcu w drogiej dzielnicy Londynu, zamieszkanym przez starszych, zamożnych ludzi. Lokatorzy mają swoje dziwactwa, a o ich samopoczucie i zachcianki dbają portierzy. Niektóre mieszkania, na przykład, od lat pozostają zamknięte. Zza drzwi jednego z nich dobiegają dziwne odgłosy. Pewnego wieczoru nocny portier postanawia sprawdzić, czy ktoś się tam nie włamał...

W tym samym czasie do Londynu przyjeżdża ze Stanów cioteczna wnuczka i jedyna spadkobierczyni jednej ze zmarłych lokatorek. Gruntowne porządki w mieszkaniu ciotki Lillian ujawniają niepokojące tajemnice z przeszłości.

Co łączyło Lillian z pewnym zapomnianym malarzem-okultystą, po którym zostało zaledwie kilka szkiców? Co wydarzyło się za drzwiami mieszkania numer 16? Kim jest tajemniczy chłopiec w kurtce z kapturem, którego nie widzi nikt poza nocnym portierem?

Zarówno młoda Amerykanka, jak i portier podążają tropem zaginionego artysty i jego nigdy nie widzianych obrazów olejnych, oboje fascynuje tajemnica budynku i oboje są przyciągani przez nieodpartą siłę do mieszkania numer 16. Co z tego wyniknie?

Siłą książki jest, oczywiście, przede wszystkim, klimat. Mroczne, zapuszczone wnętrza eleganckiej niegdyś kamienicy, labirynt klatek schodowych, obrazy i lustra, w których pokazuje się "coś". Oprócz tego ponury późnojesienny Londyn, gdzie (podobnie jak w Warszawie...) panuje nieustanny zmierzch jest miastem, które dla Apryl znajduje się w ciągłym ruchu, a dla Setha jest miejscem wysysającym siły, które powoli go zabija. Londyn Setha nie ma w sobie nic malowniczego, zaludniają go duchy i tłumy chorych, brzydkich ludzi snujących się w deszczu i upiornym świetle sklepowych jarzeniówek. Długo nie wiemy, czy to obsesja, początki choroby psychicznej, czy rzeczywiście Seth znajduje się pod wpływem jakiejś złej siły.

Drugą mocną stroną jest wątek fikcyjnego, zapomnianego malarza. Felix Hessen został sprawnie umieszczony na tle swojej epoki, dobrze wpisuje się w przedwojenne mody i fascynacje okultyzmem, a jego filozofia, choć przedstawiona zaledwie w zarysie, wydaje się na tyle spójna, że budzi raczej ciekawość niż szyderczy uśmieszek. Do tego obowiązkowe grono dziwacznych, podstarzałych wyznawców.

Dużo tu sztuki, malarstwa, które ma mieć moc tworzenia, uwalniania tego, co ukryte, obrazy jak zwierciadła, albo bramy do innych miejsc, osuwanie się w sztukę jak w obłęd. Banalne ale intrygujące. Dużo też scen bardzo plastycznych, filmowych i mrocznych wizji na granicy snu i jawy.

Ale przede wszystkim jest to klimatyczne, klaustrofobiczne, mroczne i ponure czytadło. Sprawnie napisane, chociaż więcej dobrego o języku i narracji nie da się przy najlepszych chęciach powiedzieć - autor ma tendencję do stosowania "stałych fragmentów gry", pewne frazy czy opisy powtarza do znudzenia, czy to dla swojej wygody czy dla utrwalenia czytelnikowi, i nie zaskakuje. Czytadło, które straszy tak, jak lubię - czyli bez wypruwania flaków, samą atmosferą, sugestią, że gdzieś, za ścianą, kryje się coś... Raczej dla wielbicieli gatunku.

 

czwartek, 12 lipca 2012, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
tommyknocker
2012/07/12 10:02:08
To będzie lektura dla mnie :)
-
mdl2
2012/07/12 11:16:53
Tommyknocker, wiedziałam :) Przy okazji mam propozycję - chętnie oddam Nevilla w dobre ręce/wymienię na podobną książkę. Jeśli masz ochotę na wymianę, napisz na mail gazetowy.
-
spokowap
2012/07/13 12:35:43
Czuje się zainteresowany, nawet bardzo :) Pewnie książka nigdy nie trafi do naszego kraju, ale na wszelki wypadek zanotowałem sobie tytuł w głowie :)
-
dodeski.pl
2012/07/16 19:46:39
Tak sobie czytam Twojego bloga i dziękuję Ci za wpis
oraz zapraszam także do moich recenzji książek na stronę
dodeski.pl

Gorąco polecam :)
-
mdl2
2012/07/17 19:51:48
Dodeski - spamując w komentarzach u wielu blogerów nie zachęcisz nikogo do zaglądania na Twoją stronę. Nawet autopromocja jest sztuką.
I nie ma za co ;-)
-
koniecmnieokrada
2012/07/23 02:01:19
Czytałem, gorąco polecam na długie letnie wieczory :))
Zapraszam czasem do mnie :))
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli