Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Miedzianka. Historia znikania - Filip Springer

Ogólnie rzecz biorąc, za reportażami nie przepadam. Ale czasem trafia się dobry reportaż, a czasem doskonały. Te doskonałe najczęściej trafiają się w tej serii wydawnictwa Czarne.

Co to jest (dla mnie) doskonały reportaż?

To książka, która całkowicie przenosi mnie w opisywane miejsce. Po jej lekturze mam wrażenie, że je znam, widzę wyraźnie wszystkich bohaterów, i najchętniej natychmiast pojechałabym "tam" zobaczyć na własne oczy, dotknąć tego wszystkiego. A oprócz tego przez historie autentycznych bohaterów pokazuje fragment historii, jakiś ważny albo nieznany aspekt życia zwyczajnych ludzi. Może to naiwne, może należałoby wspomnieć o czymś więcej, ale po cóż w końcu czytamy, jak nie po to, żeby coś poznać, czegoś nowego się dowiedzieć o ludziach, miejscach, i ich problemach?

Miedzianka to temat fascynujący sam w sobie. Niewielkie ale zadbane górnicze miasteczko w Dolnośląskiem, które przetrwało stulecia, a potem w ciągu kilkudziesięciu lat całkowicie zniknęło z powierzchni ziemi. Dlaczego tak się stało?

"Po raz pierwszy ziemia zapada się pod budynkiem kuźni Preusa i kupca Reimanna. Powstaje krater tak duży, że zmieściłaby się w nim furmanka. Także w szeregu domów - od piekarza Flabego do fryzjera Friebego - utworzyła się rysa na murach spowodowana zapadnięciem się sztolni."

Już te pierwsze zdania są haczykiem, który nie pozwala się oderwać. Po chwili przenosimy się do Kupferbergu, miasteczka, które prosperowało przez wieki na niespokojnym pograniczu, omijane przez wojenne zawieruchy. Autor wyraźnie odżegnuje się od gdybania, dopowiadania, fantazjowania:

"Korek i butelka - nic więcej. Pewnie gdybym pochodził po świeżo zaoranych polach, znalazłbym kilka fragmentów potłuczonych talerzy. Ale i one nic by nie znaczyły - cała ta archeologia jest zbędna, bo potem i tak jest wymyślanie, siedzenie w autobusie z Jeleniej Góry, gapienie się przez okno i zastanawianie. Czy Franzky obok tej butelki przechodził, czy miał ją w rękach, kto ją kupił, kto wypił piwo (...)?"

Zamiast dopowiadania mamy więc fragmenty opowieści, historii ludzi i miasteczka z zachowanych kronik, pocztówek, artykułów w prasie, z ludzkiej pamięci. Puzzle, z których wyłania się zadziwiająco dokładny, trójwymiarowy, żywy obraz miejsca, którego już nie ma, w różnych okresach jego historii. Jest epoka Niemców - wtedy gospody i ryneczek tętnią życiem, potem przychodzi era wojny, czas wysiedleń, napływ Polaków, aż wreszcie pojawiają się Rosjanie i uruchamiają w dawnych sztolniach wydobycie uranu, nie licząc się z konsekwencjami.

To także jest fascynujące. O tym, że w Polsce w ogóle wydobywano uran, dowiedziałam się rok temu od moich dzieci, które zwiedzały nieczynną kopalnię podczas letniego obozu. Natomiast czytanie o tym, w jakich warunkach ta praca się odbywała, co groziło górnikom i zdrowotnie, i ze strony UB za najmniejsze złamanie panujących w kopalni zasad, sprawia, że ciarki chodzą po plecach. Ogólnie - polskie lata 50/60 wydają się stosunkowo niedalekie i takie niegroźne, oswajane latami przez zabawne filmy, książki dla młodzieży i inne przekazy dostępne nam, urodzonym później. Miedzianka jest jedną z tych lektur, które otwierają oczy i pokazują prawdziwą grozę tamtych czasów.

Więcej o kopalniach uranu w Polsce tutaj.

A później przychodzi nieuchronny czas znikania, kiedy walą się kolejne domy, kopalnię zamknięto, nielicznych mieszkańców przesiedlono na nowe osiedle w Jeleniej Górze. Znikają ostatnie dowody dawnej świetności: kościół, browar, szkoła. Dosłownie zapadają się pod ziemię, czemu nikt nie jest w stanie zapobiec.

Trudno opędzić się od smutnej refleksji: byli Niemcy, było dobrze, przyszli Polacy, rozkradli, zniszczyli, zaorali. Zwłaszcza, kiedy się czyta opisy niektórych osadników, poszukujących niemieckich "skarbów". Trudno nie zastanowić się nad sprawiedliwością powojennych wysiedleń ludności niemieckiej, która niczym nie zawiniła, poza tym, że żyła w niewłaściwym miejscu w nieodpowiednim czasie. Trudno dziwić się tęsknocie wygnanych i goryczy tych, którzy przybyli, żeby za chwilę znów odchodzić.

Ale może tak ma być, może to naturalna kolej rzeczy, a miejsca, jak ludzie, nie są wieczne, powstają, rozkwitają, znikają i zostaje tylko tabliczka przybita do starego drzewa, zaorana łąka, kilka cegieł i zawodna ludzka pamięć?

 

Zdjęcie pochodzi ze strony linkowanej wyżej.

środa, 25 lipca 2012, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
joly_fh
2012/07/25 11:12:39
Ja chyba ostatnio nabawiłam się awersji do reportaży polskich autorów, pisanych właśnie w takim stylu; zaczęłam się zastanawiać czemu nie można napisać reportażu o czymś pozytywnym, tylko ciągle epatuje się biedą, problemami i wojną. "Miedziankę" może przeczytam.
-
2012/07/25 14:05:45
podoba mi się ta recenzja. Książka w jakiś sposób mnie kusi od pewnego czasu...być może sięgnę. A mając do wyboru zwiedzenie nieczynnej kopalni uranu i złota, rok temu skusiłam się jednak na tę złota;)
-
mdl2
2012/07/25 19:35:28
Chiaro, moje Dzieci zwiedzały obie kopalnie i obie podobno warto zobaczyć. A do książki zachęcam!

Joly_fh, wiesz, ostatnim określeniem, jakie przyszłoby mi do głowy po tej lekturze byłoby stwierdzenie, że czymś "epatuje". Ja też nie przepadam za reportażem z rejonów wojny, biedy, ale "Miedzianka" zupełnie ich nie przypomina, ma swój własny, osobny klimat, takie chwytanie przemijania, skazane z góry na klskę, coś w tym jest.
-
mdl2
2012/07/25 19:35:51
*klĘskę, oczywiście.
-
zemfiroczka
2013/03/16 23:53:04
Gdyby nie "Miedzianka.." pewnie jeszcze długo nie dowiedziałabym się, że w Polsce w ogóle istniały kopalnie uranu, zwłaszcza w tak bliskiej okolicy moich rodzinnych stron.

Piszę komentarz tak późno po opublikowaniu Twojej recenzji, gdyż dopiero niedawno do Ciebie trafiłam i czytam po kolei od początku do "współczesności".

A wracając do Miedzianki i uranu - polecam słuchowisko z radia RAM. Jeżeli masz chęć - zapraszam po link na moim blogu.

Pozdrawiam i... idę czytać dalej :)

-
mdl2
2013/03/17 15:42:17
Zemfiroczko, dziękuję bardzo za link do słuchowiska! Bardzo chętnie posłucham.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli