Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
The History Room - Eliza Graham

Kolejne czytadło z serii "co się wydarzyło w starym dworku". Tak w ogóle wygląda na to, że mam fazę na czytadła po angielsku w te wakacje, ale nie zrażajcie się, może na jesieni mi przejdzie - przynajmniej do kolejnej wyprawy do deszczowej Anglii (a mam już oficjalnie bilet na końcówkę października, i znowu zamierzam plądrować londyńskie księgarnie - mam nadzieję, że znowu w miłym towarzystwie :) )

Tę powieść przynajmniej mogę polecić na zasadzie, że "dobrze się czyta". Tym razem w starym dworku urządzono prywatną szkołę. Właścicielem jest imigrant z Czechosłowacji, który poślubił Angielkę. Pewnego dnia jedna z jego córek przypadkowo znajduje stary, zamalowany mural w hallu szkoły, co powoduje niezrozumiały gniew rodziców. Dwadzieścia lat później, po śmierci matki, ta sama córka wraca do domu już jako nauczycielka, żona inwalidy wojennego (na szczęście tym razem ze współczesnej wojny). Tymczasem jeden z uczniów odkrywa w sali od historii makabryczne znalezisko. Kto dopuścił się okrutnego żartu, jakie miał motywy, czy ma to jakiś związek z tajemniczym malowidłem czy z podsłuchaną kiedyś rozmową rodziców? Sielankowa prowincjonalna szkoła staje się miejscem pełnym niepokoju, a Meredith próbuje rozwikłać zagadkę.

Oczywiście musi być ogród, malowniczy i zaniedbany, musi być dawna miłość i tajemnica, ale tym razem, może dlatego, że czasy bardziej współczesne, problemy bliższe (inwazja na Czechosłowację w 1968, ucieczka na Zachód, wojna na Bliskim Wschodzie, samookaleczanie młodych kobiet) a może ze względu na lekko thrillerowy wątek zemsty i czającego się gdzieś potencjalnego psychopaty, czyta się to zdecydowanie lepiej. Zauważalny brak ślicznych debiutantek, panien służących, wątłych orchidei i pianistek w depresji też trochę pomaga w lekturze.

Dwa tygodnie po przeczytaniu praktycznie już nic nie pamiętam, ale przynajmniej da się czytać bez zgrzytania zębami i okładania w gazetę żeby nikt nie zobaczył :)

---

Teraz jeszcze trzy angielskie, a potem może coś po polsku. Jak już wyjdę ze schronów bombardowanego Londynu i zobaczę, jak studenci pana Dunworthy'ego wracają do Oksfordu, do roku 2060. Kiedy ja ostatnio naprawdę żałowałam, że książka, którą czytam, musi się kiedyś skończyć?

czwartek, 30 sierpnia 2012, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
padma
2012/08/30 10:47:27
A ja się zastanawiam, czy by w końcu października do Londynu się nie wybrać:) Trochę to perwersyjne, zamiast w Polsce, spotkać się w Anglii, ale kto wie, czy nam się nie uda:D A Twoja recenzja brzmi całkiem zachęcająco, może się przy okazji rozejrzę:) I czekam niecierpliwie na notkę o Connie Willis, bo się nie mogę zdecydować;)
-
bookfa
2012/08/30 11:24:18
Zaczynam z obawami zaglądać na niektóre blogi, bo najczęściej trafiam na książki, które byłabym skłonna przeczytać nawet od razu, ale zaraz okazuje się, że język zbyt jest mi obcy, a po polsku czy szwedzku nie wyszlo wcale.
Powieść, o której piszesz ma raczej małe szanse być przetłumaczona na język tutejszy, bo tu większość radzi sobie z angielskim całkiem nieźle, więc angielskie " dobre czytadła" tłumaczy się tylko niektóre. Musi być albo znane nazwisko, albo tytuł, o którym głośno.
Niedługo jadę na targi i wybieram się tam na seminarium na temat polityki wydawniczej, czyli co tak, a co nie i dlaczego. Bardzo jestem ciekawa czy usłyszę tam coś odkrywczego.
-
meme7
2012/08/30 12:26:55
Tajemnice i stare dworki - zdecydowanie coś dla mnie. Muszę w końcu zacząć czytać po angielsku bo niedługo zapomnę jak się odezwać w tym języku ;) Connie Willis również jestem ciekawa.
-
2012/08/30 18:21:08
Padma, mdl2 - uuu, spotkanie w piwnicy? Yes please!

A książkę widziałam w bibliotece, ale była to kolejna książka o sekretach domu etc, więc z westchnieniem odłożyłam. Może powinnam zrobić tematyczne listy książek i czytać je stopniowo zamiast wypożyczać/kupować wszystko na raz...? Taaaa...
-
mdl2
2012/08/30 20:41:10
Padmo, Dabarai, ratunku, spotkanie w piwnicy w tym składzie oznacza dla mnie już na pewno karę za nadbagaż :)))

Ale... spotkanie w Londynie brzmi kusząco! Padmo tak w ogóle chciałabym napisać do Ciebie niedługo na priva z prośbą o rady turystyczno-krajoznawcze - mogę?

Dabarai, powiedz tylko słowo a Eliza Graham poleci do Ciebie pocztą albo wizzairem w październiku, jak wolisz :) Ja muszę teraz odpocząć od starych dworków.

Bookfo, przykro mi, chociaż akurat tej książki nie ma sensu za bardzo żałować. Czasem czuję się podobnie kiedy widzę że czytasz coś ciekawego po szwedzku, na co ja pewnie nigdy nie mam szans. Ja ostatnio częściej sięgam po książki po angielsku, żeby uniknąć kręcenia się w kółko wśród nowości na polskim rynku, o których wszyscy mówią to samo w tym samym czasie.

Meme7 - czytaj po angielsku, koniecznie! Connie Willis już za chwileczkę, zostało mi może sto stron - i już żałuję... Na szczęście akurat ona była wydawana po polsku, a w którejś starej "Fantastyce" prawie na pewno jest jej opowiadanie o straży ogniowej, na podstawie którego powstał później "Blackout" i "All Clear"
-
bookfa
2012/08/30 22:49:52
Matko bosko... to nie był zarzut!
Pisz, pisz, także o angielskich. Ja mam tylko nadzieję, że wydawcy zaczną w końcu szukać na blogach inspiracji do tego, co ewentualnie warto wydać. ;p
-
2012/09/01 00:10:04
Mdl2, nie obraziłabym się, jeślibyś mi książkę pożyczyła w październiku... A co do spotkania, to nie musi być od razu w piwnicy, może być w pośledniejszej księgarni... ;)
-
2012/09/01 00:11:11
Aha, a ty daj znać, czy czegoś sama nie chcesz! Na przykład widziałam znów Miss Pettigrew w antykwariacie, po raz kolejny...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli