Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
List miłosny pismem klinowym - Tomas Zmeskal

Nie bardzo mi się chce znowu marudzić o tym samym, ale są takie książki, którym poważni  krytycy robią prawdziwy czarny PR. Ileż ja się naczytałam o postmodernistycznej narracji, "rezygnacji z tradycyjnych schematów narracyjnych" i podobnych sformułowań, które sugerują: uwaga, dostaniesz mętny bełkot, nawet nie podchodź bez doktoratu z teorii literatury!

Stała sobie więc ta książka na półce, otoczona odpowiednią czcią, w towarzystwie Houellebecqa i innych ambitnych i trudnych, a ja chodziłam wokół niej na paluszkach, z szacunkiem i obawą. Czy to aby na pewno odpowiedni moment, czy podołam, czy jestem już właściwie przygotowana? Aż wreszcie nadszedł Ten Moment (mniej więcej wtedy, kiedy okazało się, że "List" znalazł się w siódemce nominowanych do Angelusa) i ta niespodzianka, najprzyjemniejsza, jaka może spotkać czytelnika: to się doskonale czyta!

Rzeczywiście jest to powieść napisana nieszablonowo, ale nie na tyle, żeby się w niej gubić i odcyfrowywać z trudem. Gdzieś u podstaw to po prostu historia pewnej czeskiej rodziny. Josef - inżynier, zafascynowany ideą odczytywania starożytnych języków po wojnie, kilka miesięcy po narodzinach córki - Alicji trafia na 10 lat do komunistycznego więzienia. Kwieta, jego żona, robi wszystko, żeby go ratować. Dawny przyjaciel okazuje się komunistycznym katem i zdrajcą. Małżeństwo Kwiety i Josefa pozornie się rozpada, ale miłość uparcie trwa - tytułowy list miłosny jest jej ostatecznym wyrazem choć przychodzi za późno. Z kolei Alicja, po wczesnym ślubie, wpada w toksyczny związek z mężczyzną używającym przemocy. Rozpad, przemoc - przechodzą z pokolenia na pokolenie, dopiero syn Alicji będzie miał szansę zatrzymać tę spiralę.

To opowieść o życiu pokawałkowanym przez historię, o dwóch straconych pokoleniach, okaleczonych przez wojnę, komunizm, 1968 rok. Spokój może być udziałem tylko najstarszych, których reprezentuje sędziwa ciotka Anna, i tych najmłodszych - powracających z emigracji albo wychowanych z dala od wydarzeń. Forma - nietradycyjna narracja, podana niechronologicznie, we fragmentach, przetykana fantastycznymi wizjami człowieka chorego psychicznie (a może tylko uciekającego przed rzeczywistością) i równie fantastycznymi wspomnieniami, jak wizja uwolnionych egzotycznych zwierząt w czeskim lesie - doskonale oddaje treść, a wizje wprowadzają elementy filozoficzne i metafizyczne.

Po lekturze mam wrażenie, że bardzo dużo się dowiedziałam o Czechosłowacji, Czechach i ich mieszkańcach i o ostatnich kilkudziesięciu latach historii. Coś w tym kraju jest takiego, co nas przyciąga i fascynuje, coś, co mimo wszystkich podobieństw (doskonale widocznych w powieści, zwłaszcza we fragmentach pisanych z punktu widzenia powracającego syna emigrantów) jest odmienne.

Jakoś tak wyszło, że z siódemki tegorocznych nominowanych do Angelusa przeczytałam już teraz cztery książki (piąta czeka, a na szóstą i siódmą nie mam na razie ochoty) - i wszystkie były doskonałe. Wygląda na to, że to jest ta jedna nagroda, którą mogę traktować jako pewną wskazówkę: nie rozczarujesz się.

środa, 14 listopada 2012, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
sempreverde
2012/11/14 23:46:16
Witam młoda pisarko, zaglądam tu od jakiegoś czasu choć nie komentuję (skłoniłaś mnie nawet do kupienia Wytwórni wód), a teraz postanowiłam Cię zaskoczyć. Zajrzyj proszę na mój blog ilmolino-toskania.blogspot.com/, znajdziesz tam niespodziankę-wyróżnienie - za trzeźwość literackich ocen i dobór ocenianych pozycji.
Udział w zabawie nieobowiązkowy choć rzecz jasna mile widziany ;)
Czekam na kolejne recenzje - "List" też już mam na liście,
pozdrawiam,
Oliwka
-
mdl2
2012/11/15 08:14:23
Sempreverde, bardzo dziękuję za wyróżnienie i zaproszenie! :) Trafiłaś w moment, kiedy zastanawiałam się, czy to całe blogowanie w ogóle ma jeszcze jakiś sens, tym bardziej dziękuję. I odpowiem, obiecuję, choć nie zaraz.
-
2012/11/15 10:22:43
Tylko nie przestawaj blogować! Dla mnie Twoje recenzje to zawsze dobry wyznacznik literackich celów :) Pozdrawiam
-
2012/11/15 19:44:32
Dzisiaj przyniosłam ją z biblioteki mając w pamięci właśnie nominację do Angelusa :)
-
mdl2
2012/11/18 09:47:39
Ninetaj, dziękuję! Chyba jeszcze nie przestanę choć momenty zwątpienia zdarzają mi się coraz częściej.

Agnieszko, czekam niecierpliwie na Twoją recenzję!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli