Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Obiekt pożądania - Anton Myrer

Czyli: nie każdy może być Steinbeckiem. Ani nawet Irwinem Shawem czy F.S. Fitzgeraldem.

O książkach wspaniałych można pisać wiele, o książkach kiepskich i fatalnych pisać z przyjemnością i z lubością się nad nimi znęcać, a najtrudniej o książkach średnich, letnich, przyzwoitych ale bez wyrazu. O książkach, którym czegoś ulotnego zabrakło (i najczęściej to "coś" jest strasznie trudne do określenia).

Solidna i totalnie przeciętna powieść amerykańska sprzed czterdziestu lat. Powieść, która mogłaby być Wielka i Ważna, epicka, wzruszająca, skłaniająca do myślenia, gdyby nie to brakujące "coś", co mogłoby sprawić, że po jej przeczytaniu by się ją zapamiętało.

Pomysł stary jak świat: dwaj bracia, różni jak ogień i woda. Tipton, urodzony sprzedawca, człowiek przedsiębiorczy, uparty, zdeterminowany, nieznający słowa "porażka", taka sól amerykańskiej ziemi, akwizytor z nogą w drzwiach, który sprzedałby lodówkę Eskimosom. I Chapin, wygodnicki oportunista, zblazowany bogacz zawdzięczający wygodne życie opiece ciotki i kontaktom towarzyskim. Pomiędzy nimi kobieta - Josephine, potomkini portugalskich emigrantów, wychowana w nadmorskim miasteczku "córka rybaka", szalona, spontaniczna, żywiołowa, piękna. Jophy wybierze jednego z braci... ale to dopiero początek.

W tle - panorama, od szalonych lat dwudziestych, przez krach na giełdzie po II wojnę światową i dalej. Zmienne koleje losu - sprzedawcy robią fortuny na giełdzie, później je tracą, powoli odrabiają straty, rodziny się rozpadają, synowie idą do wojska, matki umierają, żony dochodzą do wniosku, że nie wytrzymają dłużej, żony biorą kochanków, mężowie rywalizują... jak to w życiu...

I w tym wszystkim nic, nic nowego, nic odkrywczego, nic świeżego, co mogłoby się rzucić w oczy i zmusić do zastanowienia. Postaci niby tak barwne, tak różne - ale tylko w opisie, bo w działaniu trudno je scharakteryzować, o braciach wiadomo, że jeden dobry i uczciwy a drugi zły i na tym koniec - nikt tu nie przejdzie żadnej istotnej przemiany, nawet powrót ojca marnotrawnego tylko podkreśli pierwotną charakterystykę, jak gdyby role rozdano na początku, bez możliwości zmian. Jophy, tytułowy obiekt pożądania, wypada blado, choć autor usilnie stara się nas przekonać, że ognista, romantyczna i szczera, trzeba jednak przyznać, że jako jedyna próbuje "coś" ze swoim życiem zrobić i zadecydować o swoim losie.

Jak to w amerykańskiej powieści z tamtych lat, dużo gadają, dużo piją, dużo się kłócą, dużo w tle się dzieje, ale ani to "Na wschód od Edenu" ani nawet "Pogoda dla bogaczy", bardziej "Dallas" czy inny tasiemiec telewizyjny, dziesiąta woda po kisielu.

Dla tych, którzy lubią takie książki, jakie już czytali. I dla bardzo ciekawych, jak funkcjonowały fundusze inwestycyjne i giełda w latach dwudziestych...

 

czwartek, 17 stycznia 2013, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
bookfa
2013/01/17 23:32:02
Hm... co tam książka, skoro byle jaka! Nie mogę się jednak nadziwić, jak Ty dajesz radę pisać interesujące recenzje o nieinteresujących książkach? ;p
-
mdl2
2013/01/17 23:43:25
Bookfo, naprawdę takie interesujące te moje wypociny bez przekonania? :) Bo ta notka taka wrzucona dla porządku, aby była, tak samo, jak doczytywałam to do końca byleby doczytać...
-
bookfa
2013/01/18 18:04:00
Naprawdę, naprawdę.
Niektórym jak widać, wypociny bez przekonania też wychodzą interesujace. ;)
-
butters77
2013/01/18 20:01:09
Brakuje tego czegoś... Przypomniały mi się moje wrażenia po "Ostatnim kabriolecie" ;-)
-
mdl2
2013/01/18 20:21:20
Butters, a Kabriolet był (wg mnie) lepszy :)
-
butters77
2013/01/18 21:25:04
Pozostaje podziękować, że przeczytałaś - ja już nie muszę, a chodziłam wokół niego ostatnio w księgarni..:-)
-
2013/01/19 17:25:08
Trochę szkoda, bo dostałam na Gwiazdkę i zamierzałam przeczytać hurtem zaraz po Pogodzie dla bogaczy... (Zrobię to pewnie i tak, zeby mieć własne zdanie -- nawet jeśli będzie złe :) Ale ja nie o tym -- czy można dostać też prawo wstępu na Twój drugi blog?
-
mdl2
2013/01/19 19:51:41
Butters, plan na ten rok zakłada też mniej takich książek, które czytam, "żeby inni nie musieli" ;-)

Natahtari - na nowy drugi blog wstęp jest wolny, zapraszam, a stary drugi blog od dawna wisi zamknięty...
Ciekawa jestem jak Ci się ten Myrer spodoba tak zaraz po Pogodzie dla bogaczy :)
-
2013/01/20 15:46:02
Hm, a jaki jest w takim razie adres drugiego? Bo byłam przekonana, że to ten zalinkowany na stronie głównej.
-
butters77
2013/01/20 20:18:14
Mdl2, rozumiem :-)

Co do nowego drugiego bloga - przyłączam się do prośby natahtari o adres, chętnie zajrzę. Ja tymczasem dziś założyłam swojego "drugiego bloga", branżowego - i pisząc pierwszą recenzję, pomyślałam o Tobie, bo wiem, że zajmujesz się również tłumaczeniami... Polecam niektóre kwiatki:
marketingczytany.blogspot.com/2013/01/ogilvy-przejezyczony.html
-
mdl2
2013/01/20 22:18:12
O matko... Przeczytałam i skomentowałam trochę z drugiej strony barykady :)
Tylko jeśli kiedyś dorwiesz w ręce "Zarządzanie kreatywnymi" Torra to nie znęcaj się za bardzo nad tłumaczką ;-)

Adres drugiego (trzeciego w zasadzie... albo piątego :) ) www.trzeciiostatni.blox.pl Nie za wiele się tam dzieje, ale mam nadzieję że się rozkręci.

-
butters77
2013/01/21 20:51:42
Dzięki za link do trzeciego-piątego ;) i za komentarz. Z przyjemnością przeczytałam komentarze drugiej strony. Wcześniej myślałam: "Kto wie, może jest functional reason tłumaczenia w taki sposób"? ;)
-
judytta
2013/01/23 15:59:00
W bibliotece mam zarezerwowaną jego poprzednią "Ostatni kabriolet" , ktoś już ponad tydzień ją przetrzymuje ( może nie zdążył przeczytać ) więc zacznę od tej lepszej.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli