Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Pig Island - Mo Hayder

Jakoś tak to jest, że jeśli mam zaczęte trzy tzw. dobre książki i jedną - może nie czytadło, ale coś popularnego, to zawsze tę jedną przeczytam jako pierwszą, a pozostałe będą leżeć rozgrzebane.

"Pig Island" to dość porządny thriller, który zapewnia parę godzin niezłej rozrywki, w dodatku (w moim przypadku) za grosze, bo książka pochodzi z londyńskich zakupów z drugiej ręki*.

Joe Oakes, zwany "Oakesy" jest dziennikarzem wyspecjalizowanym w tropieniu oszustów i fałszywych zjawisk paranormalnych. Tym razem ma udać się na tytułową wyspę świń, leżącą u wybrzeży Szkocji (słusznie podejrzewałam, że istnieje cały gatunek kryminałów osadzonych na szkockich wyspach!) i napisać reportaż o pewnej sekcie, która rezyduje na wyspie od lat. Pretekstem do wyprawy jest zamieszczony w internecie filmik nakręcony przez turystów, przedstawiający dziwną postać wyłaniającą się z lasu. Czy to możliwe, że członkowie sekty przywołali diabła? Czy zjawisko ma racjonalne wytłumaczenie?

Ponadto okazuje się, że sektą kierował pewien oszust, z którym Joe miał już do czynienia dwadzieścia lat wcześniej, kiedy to doprowadził do aresztowania proroka, stając się jego wrogiem numer jeden. Malachi Dove poprzysiągł sobie wówczas zemstę na dziennikarzu...

Reszta jest pojedynkiem między dziennikarzem a prorokiem, z krwawą masakrą w międzyczasie, aż do autentycznie zaskakującego zakończenia, na które zupełnie nie byłam przygotowana, kiedy to okazuje się, że nie wszystko było takie, jak się wydawało.

Zaletą książki jest niewątpliwie ciekawy wątek medyczny (tajemnicza postać w lesie) i zaskakujące zwroty akcji. Do tego szczegółowo zarysowane tło policyjne - szczegóły z miejsca zbrodni, badania itp. i w bonusie "gory details" czyli rozerwane szczątki, oderwane twarze i stópki nastolatek pożerane przez świnie, mniam! Z drugiej strony tła społecznego i samej wyspy jest tu dla mnie za mało - wyspa znika z pola widzenia czytelnika w 1/3 książki, a dalsze miejsca akcji ograniczają się do policyjnej kryjówki i domu dziennikarza. Nie jest to "Black House", nie dowiemy się tu wiele o historii czy kulturze mieszkańców tych rejonów, o historii wyspy tylko tyle, ile trzeba, żeby uzasadnić różne wydarzenia. Z postaci chyba najbardziej żywą jest żona Oakesa - niesympatyczna karierowiczka i mitomanka - ale z pewnych powodów nie cieszymy się jej obecnością zbyt długo :)

I to by było na tyle - zaskakująca końcówka, dużo obrzydliwych szczegółów i wątki medyczno-psychologiczne kwalifikują tę książkę do "trochę lepszych" thrillerów, ale bez olśnienia. Ponura rozrywka na zimowy wieczór.

* Nie pamiętam czy ta książka też pochodzi z "piwnicy", ale przypomniałam sobie (to jest przypis specjalnie dla Dabarai), że w piwnicy rzeczywiście kupiłam książkę Dana Simmonsa. Tylko, że było to "Ilium" a nie "Drood" :)

---

Tu chciałabym poinformować tych, którzy uważają, że autor nie ma prawa recenzować, a na widok krytyki jakiejś książki w moim wykonaniu natychmiast mają ochotę skrytykować którąś z moich książek (i czują nieodparty przymus niezwłocznego poinformowania mnie o tym fakcie): moje książki są trzy do wyboru, są ogólnodostępne, i każdy, od Ani z II gimnazjum po Zosię, która wykłada filozofię na uniwersytecie, może je sobie krytykować do woli. Internet mieści wszystko, w odróżnieniu od gazet czy TV, to jest w nim najpiękniejsze i najgorsze, więc - do dzieła. A ja pozwolę sobie dalej "robić swoje" na tym blogu, na którym występuję wyłącznie w roli odbiorcy, czytelnika, klienta. Może troszkę innego klienta - bo czytam zwykle trochę jak kucharz zaproszony na obiad do innej restauracji albo lekarka, która ze złamaną nogą trafiła do obcego szpitala, często próbuję z ciekawości rozszyfrować kombinacje smaków, przyprawy i procedury - ale w gruncie rzeczy zależy mi na tym samym, co innym czytelnikom, czyli na tym, żeby dostać taką porcję rozrywki, przemyśleń i emocji, która usprawiedliwi wydanie czterdziestu złotych i spędzenie paru wieczorów nad książką (zamiast na robieniu kolejnego szalika na drutach albo na oglądaniu po raz kolejny "Ostrego dyżuru"). Dlatego proszę mi nie odbierać prawa do wypowiedzi na temat cudzych książek - zawsze można ze mną podyskutować albo założyć sobie własnego bloga, na którym rozjedziecie moje książki walcem, żeby było sprawiedliwie :) A że ja nie należę do tych pisarek, które napuszczają na krytyków sfory żądnych krwi wielbicielek, (najwyżej "będzie mi przykro", ale to jest wliczone w koszty zawodu) więc można się czuć w miarę bezpiecznie :)

sobota, 09 marca 2013, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
dabarai
2013/03/09 10:09:56
Aha! Widzisz, wiedziałam, że coś kupiłaś! *smug face*

A jeśli chodzi o thrillery, zwłaszcza medyczne, zwłaszcza takie z "gory details" to jakoś wybitnie mi przeszła na nie ochota. Kiedyś czytałam Patricię Cornwell o doktor Scarpetta (to nazwisko zawsze wywoływało we mnie drgawki śmiechu), dużo tam było smakowitych (czy właściwie niesmacznych) detali, akcja leciała do przodu, a wokół, jak teraz myślę, niewiele. Była też Karen Slaughter, jakieś tam inne nazwiska, a potem dość. U nas w bibliotece są takie fajne panie, starsze czytelniczki, które jak pamiętam zawsze szukają takich bardziej krwawych thrillerów! (No, są też i takie, co czytają tylko cosy crime...)
-
karolina.ja
2013/03/09 13:28:54
Ja już się nauczyłam, że thrillry z wątkiem medycznym raczej nie są dla mnie (co innrgo takie seriale). Ale za to zainspirowałaś mnie, żeby poczytać coś dziejącego się w Szkocji.

Naprawdę ludzie czepiają się, że jako autorka piszesz o książkach innych niż Twoje? To zabawne, dla mnie to jest właśnie wartość.
-
padma
2013/03/09 23:23:01
Odkryłam właśnie, że jednak nie wszystkie kryminały z akcją na szkockich wyspach mnie kuszą. Bo tak jak słowo "wyspa" mnie przyciąga, tak "sekta" odpycha;) W sumie dobrze wiedzieć.
-
mdl2
2013/03/10 18:14:38
Dabarai, nie namawiam, żeby Ci ochota wróciła, no w każdym razie niekoniecznie akurat dla tej książki :) a z tą piwnicą, to siedział mi w głowie Twój komentarz, aż zerknęłam wysoko na półkę z fantastyką, a tam Ilium. I wszystko jasne :)

Karolino, wątek medyczny to może za dużo powiedziane, ale jedna z postaci ma bardzo ciekawy problem medyczny. A ja mam zboczenie w tym kierunku :)
A co do czepiania - tak, są tacy. Może powinnam zrecenzować negatywnie coś swojego, dla równowagi :)

Padmo, tu jest rzeczywiście więcej sekty niż wyspy, a i ta wyspa niespecjalnie ciekawa...
-
izabella_g
2013/03/27 08:54:31
O własnie- zjechać swoją książkę- to powinno usatysfakcjonować wszystkich głodnych autorskiej posokiPPP.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli