Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Raport z przerwy część 1

Na początek odkrycia, zachwyty i to, co dobre, część pierwsza. W telegraficznym, fejsbukowym skrócie, bo nadrabianie teraz wszystkich recenzji byłoby porażką. I chyba lekko koślawo - wyszłam z wprawy. A więc - co, subiektywnie, według zmanipulowanej Młodej Pisarki, warto było przeczytać. Nawet jeśli to Lipton zamiast senchy czy innego gunpowdera na wagę.

Odkrycie najważniejsze - Czeskie Klimaty.

I dwie książki, jedna słowacka, druga czeska.

Pavol Rankov opowiada historię trzech przyjaciół na przestrzeni trzydziestu lat, rok po roku. Niby zwyczajna książka, napisana prostym, trochę suchym, trochę reporterskim stylem, a jednak - tyle życia, tyle historii naszej, wspólnej, środkowoeuropejskiej. Tyle wiedzy, tyle faktów a w tym wszystkim - trzy życia. Splecione, rozplecione, dziewczyna, wojna, narodowość, język, polityka i symboliczne dla przyjaźni coroczne zawody pływackie. Trzeba.

 

 

 

 

 Z kolei Jaroslav Rudis snuje opowieść o barze w nieokreślonym do końca post-enerdowskim mieście, w którym wegetują pomalutku starzy punkowcy, na zmianę z fragmentami pamiętnika czeskiej nastolatki z lat 80. Tu punkowa brygada, ponury socjalizm, koncerty, wąchanie kleju i wyrzucanie ze szkoły, tam czterdziestoparolatkowie wspominający, próbujący układać sobie życie w upiornym krajobrazie rozkopanego, postkomunistycznego miasta. Wszystkich łączy pewien pamiętny koncert. Aż żal, że w istotnym dla powieści 1987 roku słuchałam Modern Talking a die Toten Hosen odkryłam wiele lat później. Aż żal, że nikt u nas tak nie pisze (i to dotyczy obydwu książek).

 

  

 

Odkrycie drugie - polskie pisarki.

Tym razem nie koleżanki z forum, żadnej nie znam, więc chwalę (mam nadzieję) zupełnie obiektywnie.

"Dziunia" Nowakowskiej, "Niebieski autobus" Kosmowskiej, "Second Hand" Fabickiej.

Uwaga - nie należy czytać jednej po drugiej, jak ja to zrobiłam, bo zleją się w jedną wielką powieść o dziwnych, nieprzystosowanych dziewczętach dorastających na ponurej PRL-owskiej prowincji. Podczas, gdy każda zasługuje na uwagę.

 Pierwsza ironiczna, z dystansem spoglądająca na perypetie Dziuni, dziecka niechcianego, nielubianego w upiornej rodzinie, obdarzonego wybitną inteligencją i talentem do pakowania się w społeczne kłopoty. Jest śmiesznie i strasznie. Byłoby super, gdyby nie jedna wada - miałam podejrzenia, że specjalnie jest trochę tak napisana, żebyśmy chciały i mogły się z Dziunią identyfikować - my, takie trochę wyjątkowe jak ona czytelniczki. Guzik prawda, nie możemy, ale łatwo się na to złapać. Pół książki z tym walczyłam.

 

 

  

 Druga - niby spokojnie napisana opowieść o dorastaniu w zapyziałym miasteczku, w rodzinie na granicy tego, co dziś nazwalibyśmy patologią, o wyrwaniu się i korzeniach. Nostalgiczna, czasem smutna, chwilami nieodparcie zabawna (np. postać wuja Romana, jeśli ja się śmieję na głos, czytając coś, to to musi być już naprawdę śmieszne). Ta się najlepiej czyta z tego zestawu.

 

 

 

  

 Trzecia - gęsta, bardzo kobieca w dobrym słowa znaczeniu, pełna symboliki i zaludniona nietypowymi, okaleczonymi przez życie postaciami, chyba najtrudniejsza w odbiorze z tych trzech. I możliwe, że najlepsza.

Tak czy owak, fajnie, że u nas można tak pisać. Fajnie, że powstają książki, przy których mogę autorkom szczerze i pozytywnie zazdrościć talentu.

 

 

 

 

Odkrycie trzecie, bardzo przewidywalne - nowy King, zupełnie jak nie King. Bez kosmitów czy innych strażników czasu, bez dziewięciuset stron opisów, bez dziesiątek aluzji do własnych wcześniejszych książek, bez setek postaci drugo- i trzecioplanowych z siostrzeńcem sekretarki burmistrza włącznie :) Niewyjaśniona zbrodnia, duchy, śmiertelnie chore dziecko i student po zawodzie miłosnym. Jako miejsce akcji wesołe miasteczko, które samo w sobie tworzy tyle skojarzeń z horrorem, że nie wymaga dopowiedzeń. Najlepsze w książce - opisy pracy i relacji międzyludzkich w wesołym miasteczku. "Lubię to".

 

 

 To na razie tyle, rzutem na taśmę, przed kolejnym wyjazdem, tym razem kierunek - rzeka i las. Po powrocie będzie o reklamowanej nowości dla kobiet, której absolutnie nie warto kupować, o magicznej Nowej Fundlandii, o tym, że Szwedzi potrafią pisać nie tylko kryminały i o tym, dlaczego skomplikowana historia pewnych skrzypiec pozostawiła mi poczucie lekkiego niedosytu.

 

 

czwartek, 15 sierpnia 2013, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
maniaczytania
2013/08/15 12:39:58
Ha, widzę, że niepotrzebnie powstrzymywałam się od "Second-handu" i "Joylandu", no nic, trzeba nadrobić.
Udanego wyjazdu i wielcem ciekawa Twoich wrażeń z Cabrego, bo właśnie czytam ;)
-
tommyknocker
2013/08/15 15:16:19
"Joyland" bardzo mi się podobał. Ciekawe, jak będzie z "Doktorem Snem" we wrześniu. Zamierzasz przeczytać najnowszego Kinga ?
-
bookfa
2013/08/15 23:31:03
Się byłaś naczytałaś ;)
Fabicka leży w sferze moich marzeń. Sporo dobrego o tej książce czytałam wcześniej i znów mi przypomniałaś, że chciałam, że miałam się postarać i... nic ;/
-
2013/08/16 11:53:01
Czeskich nigdzie nie dostałam, ale nauczona doświadczeniem kupię online i wyślę gdzieś w Polsce, a potem będę odbierać. Zaraziłaś mnie tymi tytułami, ja Papryczkę i tak to się toczy. Powinni nam płacić.
Te inne wcale mnie nie dziwi, bo tytuły dobierasz uważnie, mało masz chyba wpadek
-
2013/08/18 13:49:04
Ja polecam wakacyjnie Underdoga, autor Flygt Torbjörn. Bardzo przyjemna skandynawska proza.
-
mdl2
2013/08/18 18:37:35
Hanneke, znam, czytałam wakacyjnie jeszcze w czasach przed-blogowych.

Kasiu.eire, warto, i mam wrażenie, że warto uważnie śledzić Czeskie Klimaty bo nowości też zapowiadają się bardzo atrakcyjnie. A wpadka ostatnio była jedna spektakularna, uległam reklamie mimo ostrzeżeń i mam za swoje :)

Bookfo, w końcu się pewnie z Fabicką "spotkacie", są takie książki, które krążą, krążą wokół przez dłuższy czas, potem tym większa przyjemność (albo rozczarowanie).

Tommyknocker, oczywiście, zamierzam przeczytać każdego kolejnego Kinga :)

Maniaczytania, wrażenia bardzo pozytywne, ALE. Obawiam się, że pisząc o tym ALE, wystawię się na baty, więc pewnie napisanie notki trochę mi zajmie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli