Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
niedziela, 30 sierpnia 2009
Zapomniany ogród - Kate Morton
O tę książkę staczałyśmy w wakacyjnym domku bitwę - czytałam ją na zmianę z Mamą, i ta, która pierwsza dorwała ją rano, rozsiadała się na leżaku, a ta druga stała obok i tupała z niecierpliwości. Podstawowym argumentem w sprzeczkach było: jak nie, to zaraz ci powiem, kto jest ojcem Nell!

Bo "Zapomniany ogród" to właśnie taka książka, którą się czyta jednym tchem, żeby rozwiązać zagadkę i dowiedzieć się kto, z kim, co i jak się wydarzyło.

W 1913 r. czteroletnia Nell przybywa do Australii statkiem zupełnie sama. Ma mgliste wspomnienia rodzinnego domu w Anglii i tajemniczej kobiety - zwanej Autorką - która umieściła ją na statku. Kilkadziesiąt lat później, po śmierci przybranego ojca, który wówczas przygarnął ją do swego domu, Nell rozpoczyna poszukiwania własnych korzeni. Ponieważ poszukiwania zostają przerwane przez niespodziewane wydarzenia, po latach kontynuuje je wnuczka Nell - Cassandra.

Akcja toczy się na początku w Australii, później w Anglii, na wielu umiejętnie połączonych planach czasowych. Kate Morton przedstawia fragmenty historii rozrzucone od roku 1900 w późnowiktoriańskim Londynie poprzez wczesne lata XX w. w kornwalijskim dworze, po lata 70 XX w. w Australii, stawiając czytelnika przed skomplikowaną układanką, której elementy pomału wskakują na miejsce, tworząc zawiłą opowieść o przyjaźni, zazdrości, miłości i stracie.

Pewnym minusem jest to, że przy podstawowej znajomości reguł rządzących takimi książkami układanka składa się w całość nieco wcześniej niż powinna i ostatnie sto stron czytałam już tylko po to, żeby dowiedzieć się czy dobrze przewidziałam rozwiązanie zagadki.

Bardzo podobały mi się nawiązania - do powieści wiktoriańskiej, do "Tajemniczego ogrodu".

Jest to zdecydowanie babska książka - kobiety odgrywają tu główną rolę, kobiety sterują losami innych kobiet, kobiety są barwne i interesujące, od strasznej pani Swindell jak z Dickensa, po Cassandrę. Mężczyźni są mniej przekonujący, nawet demoniczny pan na kornwalijskiej posiadłości jest jakiś bezbarwny i trochę żałosny.

Znakomite czytadło na wakacje, zwłaszcza jeśli ktoś lubi rozwiązywanie zagadek i tajemnic z przeszłości (a ja uwielbiam).

Natomiast redaktor i korektor powinni za karę zawisnąć na suchej gałęzi. Dawno nie czytałam książki pełnej tak rażących błędów. Olejowe portrety (str. 113), pomylone daty urodzenia (matka ok. 40-letniej Cassandry miała urodzić się w 1974 r.) i tak dalej. Tego typu kwiatki psują przyjemność z czytania i wybijają z rytmu.

Ocena: 8/10
Zakładki:
Blog-córka
Inne różności
Inni czytają
Napisałam
Przeczytane 1: 2013
Przeczytane 2: 2012
Przeczytane 3: 2011
Przeczytane 4: 2009
Przeczytane 4: 2010
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli